Tegoroczny turniej finałowy Pucharu Polski Kobiet zapowiadał się wyjątkowo nie tylko ze względu na prestiż rozgrywek i stawkę, ale także na obsadę. Podczas sobotnich półfinałów na parkiecie mogliśmy zobaczyć wiele reprezentantek Polski, które walczą o miejsce w składzie na grudniowe Mistrzostwa Europy Kobiet 2026 w naszym kraju oraz zawodniczek znajdujących się pod stałą obserwacją selekcjonera Arne Senstada. Wystarczy przypomnieć, że na kolejne zgrupowanie powołania otrzymały Patrycja Noga, Natalia Pankowska, Oliwia Domagalska i Joanna Gadzina, a na liście rezerwowej znalazły się jeszcze dwie inne szczypiornistki KRASOŃ MKS Piotrcovii, Marcelina Polańska i Karolina Sarnecka.
Najbliższy mecz ze Startem Elbląg będzie dla nas bardzo ważny. W tym sezonie miałyśmy już okazję zagrać z tą drużyną, ale tym razem nie walczymy o ligowe punkty, ale o awans do finału Pucharu Polski. Jesteśmy mocno zmotywowane, zwłaszcza, że drużyna z Elbląga będzie grała u siebie w domu. Jest to bardzo trudny teren, o czym przekonałyśmy się w styczniu w meczu ligowym, który wygrałyśmy jedną bramką (…) Gorąco liczę też na wsparcie naszych kibiców, którzy zawsze licznie jeżdżą na nasze spotkania. My jako drużyna damy z siebie wszystko i zostawimy serce na boisku. Zapraszam na mecz, w którym na pewno nie zabraknie emocji i walki – mówiła przed turniejem finałowym Marcelina Polańska.
KRASOŃ MKS Piotrcovia już dwukrotnie w sezonie 2025/2026 ograła Elblążanki, ale wyjazdowe spotkanie było bardzo zacięte i o jego wyniku przesądziło dosłownie jedno trafienie. Analitycy legalnych firm bukmacherskich nie mieli jednak najmniejszych wątpliwości, że to podopieczne Horatiu Pasci są faworytem pucharowej potyczki, dając szczypiornistkom z naszego miasta około 70% szans na wygraną. Jak z tej roli wywiązały się Piotrkowianki?
Pierwsza połowa wyjazdowego meczu KRASOŃ MKS Piotrcovii z Energa Startem Elbląg od początku toczyła się pod dyktando Piotrkowianek, który po dwunastu minutach gry prowadziły już 8:3. Do przerwy udało się utrzymać cztery oczka przewagi (17:13).
Druga odsłona sobotniego spotkania nie przyniosła zmiany obrazu gry. Piotrcovia kontrolowała bieg boiskowych wydarzeń, utrzymując bezpieczną przewagę, żeby wygrać ostatecznie różnicą pięciu bramek (32:27) i zameldować się w wielkim finale zmagań o krajowy puchar.
Energa Start Elbląg – KRASOŃ MKS Piotrcovia 27:32 (13:17)
Tym samym to KRASOŃ MKS Piotrcovia zagra w wielkim finale Pucharu Polski w piłce ręcznej kobiet – Elbląg 2026. Rywalek Piotrkowianek będzie zespół KGHM Zagłębia Lubin. Początek pojedynku o trofeum o godzinie 15:00.
“Jesteśmy szczęśliwe, bo i w tym meczu, i w całym sezonie, wykonałyśmy kawał dobrej roboty. Bardzo chciałyśmy być w finale Pucharu Polski. Jutro czeka nas bardzo trudny mecz z Zagłębiem Lubin. Zdajemy sobie sprawę z trudności zadania. Dużo sił kosztował nas dzisiejszy mecz, ale mam nadzieję, że znajdziemy siły, aby powalczyć także w finale. Każde zwycięstwo daje nam więcej pewności siebie. Myślę, że finał przyniesie wiele emocji. Dla nas to wielka szansa, bardzo chcemy wygrać i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby tak się stało” – powiedziała po meczu Patrycja Noga, obrotowa KRASOŃ MKS Piotrcovii Piotrków Trybunalski.
Wielki finał Pucharu Polski Kobiet, w którym KRASOŃ MKS Piotrcovia zmierzy się z KGHM Zagłębiem Lubin będzie transmitowany na żywo na kanale Polsat Sport 3.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.