Zorza polarna nad Piotrkowem
Mieszkańcy całej Polski mieli okazję w poniedziałkowy wieczór podziwiać na niebie zorzę polarną. Takiej niespodzianki nikt się nie spodziewał.
– To, co wczoraj wydarzyło się na polskim (i nie tylko!) niebie, z pewnością przejdzie do historii. Niezwykle silne uderzenie wiatru słonecznego pochodzącego z rozbłysku X1.9 sprawiło, że atmosfera zajarzyła się tylko nieznacznie mniej niż ja! - napisał Karol Wójcicki, autor facebookowego profilu „Z głową w gwiazdach”.
Jeśli ktoś nie widział w poniedziałek, 19 stycznia zorzy polarnej - mamy dobrą wiadomość. We wtorek, 20 stycznia to fantastyczne zjawisko najprawdopodobniej ponownie zawita na niebie!
– Na zachodniej półkuli właśnie zaczyna się drugie uderzenie zjawiska. Prędkość wiatru słonecznego wynosi ponad 900 km/s, a po wielu godzinach dodatniego Bz właśnie spadł on do wartości -15 nT. Będzie się tam działo! Czy te warunki mają szansę dotrwać do zmierzchu w Europie? Naprawdę ciężko powiedzieć. Na wszelki wypadek trzymajcie naładowane aparaty i bądźcie gotowi ruszyć w teren około 17:00. Będę Was, jak zawsze, informował o aktualnej sytuacji - pisze Karol Wójcicki.
Czym jest zorza polarna i dlaczego tym razem była widoczna w Polsce
Zorza polarna to zjawisko świetlne powstające w górnych warstwach atmosfery, gdy naładowane cząstki wiatru słonecznego docierają do Ziemi i wchodzą w reakcję z jej polem magnetycznym. W normalnych warunkach zorze widoczne są głównie w rejonach okołobiegunowych, jednak przy wyjątkowo silnych burzach geomagnetycznych mogą „zejść” znacznie dalej na południe.
Tym razem kluczowe znaczenie miało bardzo silne uderzenie wiatru słonecznego, związane z rozbłyskiem klasy X. To właśnie ono sprawiło, że zorza była widoczna niemal w całej Polsce, także nad dużymi miastami, gdzie zwykle przeszkodą jest światło uliczne i zabudowa. Jak podkreśla popularyzator astronomii Karol Wójcicki, były to warunki wyjątkowe nawet w skali wieloletnich obserwacji.
Jak przygotować się do obserwacji zorzy i dlaczego aparat „widzi” ją lepiej niż oko
Do obserwacji zorzy polarnej nie jest potrzebny specjalistyczny sprzęt, ale warto zadbać o odpowiednie warunki. Najlepiej znaleźć miejsce oddalone od miejskich świateł, z odsłoniętym widokiem na północną część nieba. Kluczowe są też cierpliwość i czas — zorza potrafi pojawiać się falami, czasem ledwo widocznymi gołym okiem.
Wielu obserwatorów zauważyło, że zjawisko znacznie lepiej prezentuje się na zdjęciach niż „na żywo”. To dlatego, że aparat – zwłaszcza w trybie nocnym – zbiera światło przez dłuższy czas, wzmacniając kolory i struktury zorzy. Oko ludzkie, przystosowane do dynamicznych zmian, w ciemności widzi barwy znacznie słabiej. Dlatego nawet smartfon potrafi uchwycić intensywne purpury i zielenie, które w rzeczywistości wydają się jedynie delikatną poświatą.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.