Pierwszy system Red Light w Piotrkowie uruchomiono w listopadzie 2023 roku. Kolejny kilka miesięcy później. Mieszkańcy i przejezdni kierowcy musieli przyzwyczaić się do wzmożonych kontroli. Kamery monitorują dwa piotrkowskie skrzyżowania: al.. Concordii z Al. Sikorskiego oraz al. Piłsudskiego, Al. Sikorskiego i Al. Armii Krajowej.
System Red Light w Piotrkowie – jak działał w 2024 roku?
Już w pierwsze kilka miesięcy funkcjonowania systemu Red Light odnotowano kilkaset wykroczeń związanych z przejazdem na czerwonym świetle. Od uruchomienia kamer minął już rok, dlatego sprawdziliśmy, czy kierowcy przestrzegają przepisów drogowych, a właściwie – jak bardzo ich nie przestrzegają.Jak informuje Wojciech Król z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, w 2024 roku w Piotrkowie Trybunalskim odnotowano ponad 3,5 tysiąca wykroczeń.
System Red Light działający na skrzyżowaniu Al. Gen. Wł. Sikorskiego/Al. Concordii zarejestrował w ubiegłym roku 2 337 wykroczeń niezastosowania się do czerwonego światła. Na drugim skrzyżowaniu, gdzie działają kamery, tj. Al. Gen. Wł. Sikorskiego/Al. Armii Krajowej/Al. Marszałka J. Piłsudskiego odnotowano 1 178 wykroczeń.
Należy jednak podkreślić, że zarejestrowanie przez kamery nie jest równoznaczne z wystawieniem mandatu.
– To nie działa tak, jak policja, że zatrzymuje i wystawia mandat. Tutaj niekiedy postępowanie trwa nawet rok czasu. Tak więc ilość nałożonych mandatów za wykroczenia popełnione w 2024 roku będziemy znali dopiero w 2026 roku. Może być tak, że za wykroczenia odnotowane w grudniu do dziś nie nałożono jeszcze żadnego mandatu. Tyle to trwa – informuje Wojciech Król, rzecznik prasowy GITD.
I dodaje, że w związku z tym operowanie mandatami w przypadku systemów radarowych jest kompletnie niewiarygodne.
System Red Light – jak działa?
System Red Light to zautomatyzowany sposób detekcji i rejestracji wykroczeń drogowych polegających na przyjeździe przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Oprócz tego system rejestruje również inne wykroczenia, jak niezatrzymanie się przed strzałką warunkowego skrętu w prawo oraz przejazd na żółtym świetle.Biuro prasowe głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w Warszawie informuje, że system nie wyłapuje pojazdów, które wjechały na żółtym świetle na skrzyżowanie. Kierowcy, którzy wjechali na żółtym, a znaleźli się po drugiej stronie skrzyżowania już na czerwonym świetle, nie muszą się obawiać, bo nie zostaną ukarani mandatem.Od tej reguły są jednak wyjątki, o których trzeba pamiętać. Nieznajomość przepisów lub niedostosowanie się do nich może kosztować nas 15 punktów karnych oraz mandat w wysokości nawet 1500 zł.
Trzeba pamiętać o tym, że przejazd na żółtym świetle możliwy jest tylko wtedy, gdy zatrzymanie się przed sygnalizatorem sprowadziłoby zagrożenie dla kierowców znajdujących się z tyłu. Jeśli więc zagrożenia nie ma, a przejedziemy na żółtym, możemy zgodnie z taryfikatorem dostać mandat w wysokości od 300 zł do 500 zł oraz 6 punktów karnych.
Zdecydowanie gorzej wygląda sytuacja, gdy zdecydujemy się na gwałtowne hamowanie przed sygnalizatorem wskazującym żółte światło. Takie działanie może spowodować zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jeśli kamery przyłapią nas na takim manewrze, zapłacimy trzykrotnie więcej niż za przejazd na czerwonym świetle. Mandat według taryfikatora wynosi wówczas 1500 zł, a dodatkowo otrzymamy 15 pkt karnych.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.