Służby zdradzają nowe informacje dotyczące wypadku, do którego doszło w piątek, 27 lutego, w miejscowości Ławy. Przypomnijmy, że chwilę po godzinie 7:00 rano samochód osobowy wypadł z drogi, po czym dachował na pobliskim polu. Teraz służby zdradzają nowe szczegóły dotyczące zdarzenia.
Tragiczny wypadek w Ławach pod Bełchatowem
Ze wstępnych ustaleń mundurowych wynika, że do wypadku doszło podczas manewru wyprzedzania.
- 63-letnia kierująca Mitsubishi, podczas wyprzedzania rowerzysty straciła panowanie nad pojazdem, w wyniku czego najechała na pobocze i następnie pojazd dachował – informuje Marta Bajor, rzecznik prasowy bełchatowskiej policji.
Udzielanie pomocy poszkodowanej kobiecie, jako pierwszy rozpoczął przejeżdżający w tym miejscu kierowca, który zatrzymał pojazd i ruszył do rozbitego samochodu.
- Kierowca TIR-a jako pierwszy próbował udzielić kobiecie pomocy. Wyjął ją z samochodu i zaczął prowadzić reanimację. Jednak w wyniku dużych obrażeń głowy oraz barku, kobiety nie udało się uratować – mówi Michał Wieczorek.
Służby przekazują szokujące informacje
Po przyjeździe na miejsce służb to ratownicy przejęli dalsze czynności. Niestety mimo szybkiej pomocy kobieta zmarła na miejscu zdarzenia. Okazuje się, że jeden szczegół mógł pozwolić na uratowanie życia kierującej.
- Trzeba powiedzieć wprost, że kobieta nie miała zapiętych pasów bezpieczeństwa, a ich zapięcie dawało jej znacznie większą szansę na przeżycie tego wypadku - przekazał, w rozmowie z portalem TuŁódź.pl, bryg. Jędrzej Pawlak z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
Teraz czynności wyjaśniające w tej sprawie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Bełchatowie pod nadzorem prokuratury.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.