Odnalezionego we wnykach w powiecie bełchatowskim wilka trzeba było uśpić. Taką decyzję podjęli specjaliści po tym, jak nie udało się przywrócić ukrwienia w łapie. Dla dzikiego zwierzęcia amputacja, to życie w ciągłym bólu i stresie. „Była to decyzja bolesna, ale podyktowana troską o dobro zwierzęcia” – mówią specjaliści.
Wilk we wnykach pod Bełchatowem
Wszystko zaczęło się, w poniedziałek 29 grudnia 2025 roku. Specjaliści z Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Kole otrzymali informacje o wilku, który wpadł we wnyki zastawione na sarny. Do zajścia doszło na terenie Leśnictwa Łękawa 2, a sytuację zgłosiła kobieta spacerująca po lesie z psem. Na miejsce ruszył zespół ratowniczy, a także patrol policji.
– Wilk został uśpiony strzałem z broni pneumatycznej przeznaczonej do tego celu, a następnie uwolniony z kłusowniczych sideł. Przewieziony do Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt został poddany badaniom i leczeniu do późnych godzin nocnych - mówi Paweł Kowalski z Nadleśnictwa Piotrków.
Przez kolejne dni lekarze weterynarii czuwali przy zwierzęciu, jednak łapa nie odzyskiwała ukrwienia, a martwica postępowała. Zespół opiekujący się wilkiem rozważał amputację kończyny, a to dla wilka życie w ciągłym stresie i bólu.
– Utrata jednej przedniej łapy prowadziłaby do przeciążenia drugiej, a w warunkach naturalnych szybko zakończyłoby się to kolejnymi urazami i cierpieniem. To nie jest pies, który potrafi przystosować się do życia z niepełnosprawnością u boku człowieka. Wilk pozostaje dzikim zwierzęciem – w niewoli walczy tylko o ucieczkę. Nawet hipotetyczna proteza stałaby się dla niego źródłem kolejnego bólu i stresu, a próby jej usunięcia przez wilka, mogłyby doprowadzić do ciężkich obrażeń zębów – tłumaczy leśnik.
Nie wiadomo, jak długo wilk leżał we wnykach. W takiej sytuacji specjaliści musieli podjąć najtrudniejszą z decyzji.
– Podjęliśmy decyzję o eutanazji. Była to decyzja bolesna, ale podyktowana troską o dobro zwierzęcia. Od początku konsultowaliśmy sytuację z dr Sabiną Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” oraz z innymi doświadczonymi lekarzami weterynarii. Wszystkie opinie były jednoznaczne – mówi Paweł Kowalski.
Sprawą zajmuje się policja
Sprawa wilka poruszyła wielu internautów, którzy zadają sobie pytanie: „kto zastawił wnyki?”.
– Mamy nadzieję, że sprawca zostanie ustalony, a ta historia nie zostanie zapomniana – dodaje Paweł Kowalski.
Ustaleniem okoliczności, a także sprawcy całego zdarzenia zajmuje się Komenda Powiatowa Policji w Bełchatowie.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.