W piątek, 29 maja, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad poinformowała o wciąż powtarzających się sytuacjach, które mogą doprowadzić do tragedii. Jak się okazuje, chodzi o korzystanie z bram awaryjnych na drogach szybkiego ruchu. Przejścia te są przeznaczone wyłącznie dla służb ratowniczych. GDDKiA od lat wprowadza różnego rodzaju zabezpieczenia, aby uniemożliwić otwieranie bram i korzystanie z nich przez nieuprawnione osoby i pojazdy.
– Niestety wciąż dochodzi do bezmyślnego niszczenia naszych zabezpieczeń, co doprowadzić może do wypadku i tragedii. Łańcuchy i kłódki są przecinane, a ogrodzenia niszczone. Choć sukcesywnie je naprawiamy i wymieniamy, to skala tego zjawiska jest nadal duża i utrudnia natychmiastową reakcję – mówią pracownicy GDDKiA.
Przykładowo, tylko na autostradzie A18 w woj. lubuskim policja wystawiła w zeszłym roku ponad 30 mandatów za niszczenie zabezpieczeń. Jak wynika z danych, sprawcami w tego typu sytuacjach najczęściej są lokalni mieszkańcy. Dlaczego otwarte bramy awaryjne mogą doprowadzić do tragedii?
Zagrożenia dla ruchu
Jednym z powodów, dla którego autostrady i drogi ekspresowe są ogrodzone, jest fakt, że zderzenie ze zwierzęciem (np. łosiem czy dzikiem) przy prędkości 120 lub 140 km/h może skończyć się tragicznie.
– Tego typu zdarzenia mogą również wywołać reakcję łańcuchową, czyli karambol – przekazuje GDDKiA.
Ponadto pojazdy wjeżdżające przez bramę awaryjną robią to w miejscach technicznych, gdzie brak jest pasów włączania. Jak się okazuje, z przejść mają korzystać także zbieracze grzybów czy jagód, którzy z pasa drogowego autostrady robią sobie parking, niszczą bramy awaryjne i wchodzą do lasu.
Nawet do dwunastu lat
Warto pamiętać, że nieuprawnione otwarcie, którego skutkiem będzie wypadek, może być zakwalifikowane jako sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
– Czyn ten jest zagrożony karą więzienia nawet do ośmiu lat. Jeśli dojdzie do karambolu, zmienia to kwalifikację na spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Jeśli w wyniku takiego zdarzenia ktoś straci życie lub wiele osób dozna ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, sprawcy grozi nawet do 12 lat pozbawienia wolności – tłumaczą urzędnicy.
Ponadto zarządca drogi lub ubezpieczyciele mogą wystąpić do sprawcy z regresem finansowym na miliony złotych za zniszczenie infrastruktury i odszkodowania dla ofiar. GDDKiA apeluje, by nie być obojętnym na to niebezpieczne zjawisko.
– Każdy, kto jest świadkiem niszczenia bram ewakuacyjnych lub ich zabezpieczeń, powinien powiadomić odpowiednie służby. Współdziałając, możemy skutecznie ograniczyć, a nawet ostatecznie wyeliminować te patologiczne działania, których skutki mogą stanowić zagrożenie dla nas wszystkich – podsumowuje GDDKiA.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.