W czwartek, 5 listopada pracownicy Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Kole poinformowali, że walczą o życie kolejnego pacjenta. Tym razem to poparzony jeż, który znalazł się w pryzmie liści podpalonej przez człowieka. Na opublikowanych przez ośrodek zdjęciach z gabinetu weterynaryjnego widać mocno poparzone, zwęglone łapki i uszkodzoną skórę na spodzie ciała małego ssaka. Niestety, jak podkreślają leśnicy, nie jest to odosobniony przypadek, a podobne dramaty powtarzają się każdej jesieni.
Uwaga: zdjęcia poniżej artykułu zawierają drastyczny widok ran poparzeniowych.
Ogień nie daje im szans
Pod usypanymi stertami liści i gałęzi chętnie kryją się nie tylko jeże, ale także ropuchy, myszy i wiele innych drobnych stworzeń, dla których jest to naturalne miejsce do przetrwania mrozów. Zaskoczone nagłym pojawieniem się ognia zwierzęta nie mają żadnych szans na ucieczkę.
Jak możemy zapobiec tym tragediom i wyeliminować to zagrożenie z naszych ogrodów? Leśnicy apelują o przestrzeganie kilku prostych zasad:
- Kategorycznie nie wypalajmy liści ani gałęzi – to nie tylko niebezpieczne dla przyrody, ale również zabronione.
- Zostawiajmy dziki zakątek – warto pozostawić fragment niezgrabionych liści w spokojnej części ogrodu jako naturalną kryjówkę.
- Sprawdzajmy sterty przed porządkami – zanim przesuniemy lub usuniemy pryzmę liści, dokładnie zobaczmy, czy pod spodem nie śpi zwierzę.
- Stawiajmy na kompostowanie – liście i resztki roślinne warto przeznaczyć na kompost lub wykorzystać jako naturalną osłonę roślin przed mrozem.
Porządki w ogródku nie muszą oznaczać wyroku dla małych mieszkańców naszej okolicy. Jeden niepodpalony stos liści może uratować życie wielu z nich.
Ośrodek w Kole ratuje zwierzęta
Leśny Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt w Kole, działający przy Leśnej Osadzie Edukacyjnej Nadleśnictwa Piotrków, niesie pomoc poszkodowanym i chorym dzikim zwierzętom z całego regionu. Co roku pod opiekę leśników i weterynarzy trafiają setki pacjentów, od ptaków i drobnych ssaków po łosie, sarny czy lisy. Po przejściu leczenia i rehabilitacji większość z nich wraca do swojego naturalnego środowiska.
Uwaga: zdjęcia poniżej artykułu zawierają drastyczny widok ran poparzeniowych.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.