reklama

Dlaczego Lucyna Sobecka zasłabła na siłowni? Zawodniczka piotrkowskiej drużyny w poruszającej relacji

Opublikowano:
Autor:

Dlaczego Lucyna Sobecka zasłabła na siłowni? Zawodniczka piotrkowskiej drużyny w poruszającej relacji - Zdjęcie główne
Autor: Krasoń MKS Piotrcovia

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościJeszcze niedawno rytm jej życia wyznaczały treningi, mecze i kolejne sportowe cele. Dziś Lucyna Sobecka z KRASOŃ MKS Piotrcovii mówi już nie tylko o piłce ręcznej, ale też o zdrowiu, niepewności i konieczności posiadania planu na życie poza sportem. Jej świat zatrzymał się nagle podczas zwykłego treningu. Wyszła z tego cało, ale scenariusz tej historii mógł być inny.
reklama

Przypomnijmy. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 16 marca w jednej z piotrkowskich siłowni. W czasie rutynowego treningu Lucyna Sobecka straciła przytomność. Pierwszej pomocy natychmiast udzielili jej obecni na miejscu policjanci poza służbą, później akcję ratunkową przejęli ratownicy medyczni. Dzięki ich szybkiej reakcji udało się przywrócić czynności życiowe zawodniczki, a następnie przewieziono ją do szpitala w Piotrkowie Trybunalskim. Do zdrowia zawodniczka Krasoń MKS Piotrcovia dochodziła w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Dziś szczypiornistka powoli wraca do codzienności, choć sama przyznaje, że wciąż oswaja się z tym, co się wydarzyło.

– Fizycznie czuję się dobrze. Wciąż jednak ta sytuacja jest dla mnie dziwna i jeszcze nie poukładałam sobie w głowie tego, co się stało. Porównując to, jak czułam się w szpitalu, po przebudzeniu, to teraz jest zdecydowanie lepiej. Wtedy czułam się mocno osłabiona, obecny był ból, pojawił się też strach... - mówi zawodniczka w rozmowie opublikowanej na oficjalnej stronie Krasoń MKS Piotrcovia.

reklama

Trening zakończony walką o życie

Jak wynika z relacji Lucyny Sobeckiej, na siłowni doszło do zatrzymania akcji serca. Lekarze wykryli u niej rzadką wadę, powodującą groźne arytmie i ryzyko ponownego zatrzymania krążenia. Konieczne było wszczepienie specjalnego urządzenia, które w razie potrzeby ma pobudzić serce do pracy.

To szczególnie mocno wybrzmiewa, bo chodzi o zawodową sportsmenkę, która regularnie przechodziła badania. Sama przyznaje, że wada była bardzo trudna do wykrycia, a standardowe badania sportowe nie były w stanie jej wychwycić.

reklama

Sobecka niewiele pamięta z samego zdarzenia.

– [...] Mam pojedyncze przebłyski pamięci z tego dnia i z siłowni. Potem już obudziłam się w szpitalu, ale też z pobytu na OIOM-ie pamiętam niewiele. Pierwsze moje pytanie było, czy to się dzieje naprawdę, czy mi się tylko śni - opisuje zawodniczka.

Po wyjściu ze szpitala Lucyna musi podporządkować codzienność nowym zasadom. Przez kilka tygodni nie może dźwigać, musi unikać części urządzeń elektronicznych, ograniczyć aktywność fizyczną i stres. Dla osoby, której życie przez lata opierało się na sporcie, to diametralna zmiana.

Najważniejsze nie jest dziś jednak pytanie o powrót na boisko, ale o zwyczajne funkcjonowanie.

reklama

–  Na razie muszę zadbać o swoje zdrowie i pomyśleć, jak wrócić do normalnego funkcjonowania. Życie oczywiście nie kończy się na sporcie, ale wszystko dotychczas  poświęciłam piłce ręcznej. Bardzo ważne jest jednak, by ten „plan B” posiadać, bo jak pokazuje mój przypadek, w jedną sekundę wszystko w życiu może się zmienić - podkreśla.

W trudnym momencie ogromne znaczenie miało wsparcie bliskich i drużyny. Koleżanki z Piotrcovii odwiedzały ją w szpitalu, wspierali ją także trenerzy, rodzina i znajomi. Sama zawodniczka przyznaje, że to było dla niej bardzo ważne.

Czy Lucyna ma „plan B”?

Lucyna Sobecka otwarcie mówi o potrzebie posiadania alternatywy. Kończy studia, a w lipcu ma obronę pracy magisterskiej.

reklama

– Nie wiem jeszcze, czy mój powrót na boisko będzie możliwy. Wszystko będzie zależało od opinii lekarzy. Oczywiście każdy powinien mieć swój „plan B”, ja też obecnie kończę studia, by mieć jakąś alternatywę, gdyby przygoda z piłką ręczną musiała się skończyć kiedyś. W lipcu mam obronę pracy magisterskiej. Moje życie było ułożone i toczyło się w rymie, który nadawała piłka ręczna. Nagle z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Mam nadzieję, że całą moją wiedzę i zamiłowanie do sportu będę mogła wykorzystywać dalej - powiedziała zawodniczka.

Na koniec Lucyna Sobecka podziękowała wszystkim, którzy byli przy niej i uratowali ją. Zawodniczka jest wdzięczna za ogromne wsparcie, które otrzymała. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo